Relacje na instagramie, nagrania i zdjęcia na snapchacie, milion postów na facebooku, tysiące artykułów w gazetach.
Nie dało się o tym nie słyszeć. Nie dało się nie słyszeć o wczorajszym, ważącym o losach Polaków w mundialu 2018, wyniku meczu z Kolumbią.
W skrócie mówiąc, w czwartek gramy z Japonią o honor, a później pakujemy walizki i wracamy do domu.
Wszyscy się tym przejęli. Kibice, piłkarze, ich rodziny, legendy polskiego sportu i wiele innych osób.
Śmiem twierdzić, że mimo wszystko najbardziej przejął się tym Adaś-trener Polskiej reprezentacji.
W sumie to podczas meczu nie dało się zauważyć, by Nawałkę dręczyły jakieś wyrzuty sumienia, wręcz przeciwnie-wyglądało na to, że był zły na naszych chłopaków. Niemniej jednak wywiad z nim pokazał nam, że ma on do siebie ogromne pretensje.
Praca w PZPN, jak wszyscy doskonale wiemy, jest ogromnym wyróżnieniem. Adam pracuje tam jako selekcjoner od ponad 5 lat. Przygotowywał nasz zespół m.in. do Euro 2016, gdzie doszliśmy do ćwierćfinału i do tegorocznych Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, na które zakwalifikowaliśmy się pierwszy raz od 12 lat.
Myślę, że Nawałka jest w pełni świadomy swoich osiągnięć. Mimo to, tak jak powiedział w konferencji prasowej, ,,bierze na siebie przegraną Polaków". Jest on nawet gotowy na stracenie swojej posady w PZPN. Wyznał, że umowę z tym związkiem ma podpisaną do końca mundialu. Jak powiedział: ,,Oczywiście w tej sytuacji, po ostatnim meczu oddaję się do dyspozycji zarządu, prezesa PZPN i wtedy zostaną podjęte decyzje".

ŹRÓDŁO ZDJĘCIA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz